Święta za pasem, warto przyjrzeć się temu, co towarzyszy spożywaniu pokarmów, a
wiadomo – jak co roku zjemy ich dużo za dużo. Obok barszczu z uszkami,
kapusty z grzybami i karpia po grecku, często do stołu zasiadają z nami:
Zatrzymanie wody w
organizmie. W ok. 70% składamy się z wody. Jest ona niezbędna do prawidłowego
funkcjonowania naszego organizmu. Przykładowo, aż 80-85% objętości mózgu stanowi woda. Jest więc niezbędna, by
utrzymywać się w pełni koncentracji. Czasami niestety nadmiernie „ucieka” ona do
tkanek z naczyń krwionośnych, co objawia się opuchnięciem (doskonale widać to w
okolicach oczu, łydek), czujemy się ociężali, często
zmęczeni, a i waga
pokazuje więcej niż powinna ;). Dorosły człowiek powinien wypijać około 2-2,5 l
płynów dziennie, by nie doprowadzić do niedoborów w organizmie – jest to jeden
z powodów występowania zatrzymania wody w organizmie (organizm robi zapasy).
Ponadto, brak lub nadmiar niektórych mikroelementów w naszej diecie, np. sodu wpływa na powstanie tego zjawiska, ponieważ „wiąże”
wodę w tkankach. Warto ograniczyć spożywanie niektórych pokarmów (np. żółtego
sera). By wyeliminować to zjawisko lub do niego nie dopuścić, należy przyjmować
odpowiednią dawkę płynów, dbać o dostarczanie witamin poprzez zbilansowaną
dietę, uprawiać sport. Spotkałam się również z opinią, że pomocne jest picie
pokrzywy, która ma działanie moczopędne (warto uzupełniać ją skrzypem, wtedy
nie wypłucze nam witamin, uważać na nią powinny też kobiety w ciąży!).
Zakwaszenie organizmu. Modne hasło, w reklamach mnóstwo
specyfików działających cuda. Czym jest to zjawisko? Ciało człowieka w różnych miejscach ma różne
pH. Krew – 7,35 – 7,45. Nasz organizm musi stale regulować poziom pH, a do tego
potrzebna jest pełnia sprawności organizmu. Wszelkie odchylenia oznaczają, że w organizmie
dzieje się coś podejrzanego. Odczyn kwaśny (<7,0) oznacza, że organizm nie poradził
sobie ze zneutralizowaniem produktów przemiany materii, czyli pojawiają się
związki kwasowe, które powiększają się. Kwasy mają wiele negatywnych cech,
ponieważ w ich środowisku zostaje otwarta droga dla wielu bakterii, wirusów,
poza tym przy
zakwaszeniu organizm starając się zneutralizować powstałe
środowisko, zatrzymuje w organizmie wodę. Zakwaszenie organizmu, poza wzrostem
wagi i obciążeniem układu trawiennego może mieć poważniejsze skutki, ponieważ
może prowadzić m.in. do miażdżycy, napięcia
nerwowego, wypadania włosów. Zakwaszenie
objawia się poprzez częste problemy z żołądkiem oraz układem trawiennym, powodują
wzrost złego cholesterolu, rozwój różnego rodzaju chorób grzybiczych, częstym bólem
mięśni, wcześniej wspomnianymi problemami widocznymi z zewnątrz: łamliwością
paznokci i włosów, pogorszeniem stanu cery i zębów (kwasy powodują próchnicę).
Wiele z wymienionych stanów może się na siebie nakładać. By zminimalizować
ryzyko zakwaszenia, warto włączyć do swojej diety warzywa i owoce, zwrócić
uwagę czy nie spożywa się w nadmiarze białka zwierzęcego oraz cukru. Do
zakwaszenia przyczyniają się również używki, o których wpływie na organizm
tłumaczyć nikomu nie trzeba.
Pół żartem, pół serio – w trzy dni nie zrujnujemy sobie
organizmu, o jego sprawność dba się każdego dnia.
Życzę i sobie, i wszystkim
Czytelnikom, by w nowym roku nie zabrakło nam tej systematyczności, zapału i
troski o swoje zdrowie. Mam nadzieję, że wszystkie świąteczne pyszności pójdą
nam w siłę!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz