Cześć i czołem po dłuższej przerwie! Choć pogoda nie sprzyja ładowaniu akumulatorów i motywator z niej średni, tekst obejmie zakładkę Fit World. ;) Dzisiejszy post powstaje za namową jednej z Was, młodej mamy kilkumiesięcznego maleństwa. :)
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak ciężko jest wrócić do formy sprzed ciąży, choć nigdy w niej nie byłam. Każdy początek jest ciężki, nieważne czy spowodowany był ciążą, przetrenowaniem, czy po prostu pierwszym krokiem stawianym ku pracy nad własnym ciałem.
Moja motywacja i chęć działania w okresie zimowym miewała się różnie; Wszyscy jesteśmy tylko i aż ludźmi! Dołki zdarzają się nawet zawodowym sportowcom, choć nie każdy się do tego przyznaje. Ten, kto otwarcie mówi o swoich słabościach, przyznaje, że są momenty, w których ma dość. Ciągłe pilnowanie się, liczenie kalorii, katorżnicze treningi nie wpływają dobrze na psychikę, nawet jeśli robi się to z pasją. Tak już jest z pracą nad samym sobą – trzeba iść schodami, a jak to w życiu bywa, czasami bezpieczniej jest się zatrzymać (a nawet cofnąć), po to by mieć siły na dalszą drogę.
Pokażę Wam, jak wracam do formy po trudniejszym okresie. ;)
1. Motywuję się i daję się motywować. Moim guru jest Klaudia Szczęsna, matka trójki dzieci, która każdego dnia pokazuje, że marzenia trzeba spełniać tu i teraz. „Zwykła” kobieta, która ciężką pracą i uporem zmieniła swoje życie. Spełniła swoje marzenia i dziś jest trenerką i moją największą inspiracją. Wkrótce wywiad z Klaudią! (Tak, udało się!)
2. Planuję. Jeśli wiem, że grafik na kolejny dzień będzie napięty, nie dokładam sobie wyzwań. Wiem, że będę w biegu, więc dbam o to, by mieć pod ręką wodę i coś co da mi kopa przynajmniej do czasu zaplanowanego posiłku (banan, pomarańcza, jogurt). Jeśli masz więcej czasu, zrób jadłospis na kolejny dzień. Przygotowywanie posiłków na spokojnie pozwala przeanalizować naszą dietę i daje poczucie kontroli nad sobą.
3. Nie stawiam sobie nierealnych celów. Nie porównuje się do innych. Chcę być lepszą, zdrowszą wersją siebie samej. Chcesz mieć płaski brzuch, a może six-pack? Nie neguję, w sumie nawet chwalę, bo czeka Cię wiele wyrzeczeń i wysiłku. :) Clou polega na tym, by jasno sprecyzować cele. Nasz mózg nie rozumie komendy „Chcę schudnąć”. Sprawniej przetworzy informację „Chcę zrzucić 1 kilogram w tym miesiącu”; Cel jest skonkretyzowany, możesz kontrolować jego postęp i modyfikować drogę do niego. Mój cel na tą chwilę? Polepszyć kondycje poprzez regularne ćwiczenia kondycyjne.
4. Wybieram zestawy ćwiczeń (lub je układam według własnego uznania), które wprawiają mnie w dobry nastrój. Lubię urozmaicenie, krótkie ale intensywne treningi. Wszystkich zachęcam do zapoznania się z Natalią Gacką, fit-pozytywną trenerką, która po ludzku podchodzi do tematu i w 20 minut wyciśnie z Was tyle, ile tylko się da. ;) Link do kanału Natalii na yt: klik
5. Odpoczywam. I ciało, i umysł potrzebuje odpoczynku. Bogatsza o nową wiedzę i doświadczenie, dziś stawiam na relaks. Nie oznacza to, że siedzę bezczynnie oglądając wszystkie odcinki „Barw szczęścia” ;). Odpowiednia ilość snu, dotleniony organizm i uspokojone myśli są sprzymierzeńcem w dążeniu do zdrowia i poprawy sylwetki (zakładam, że większość z Was to poszukiwacze tych materii).
Mała inspiracja śniadaniowa/kolacyjna
- Mix sałat
- 2 jajka
- Przyprawy (majeranek, pieprz)
- Sos jogurtowo-czosnkowy: jogurt naturalny, czosnek, pieprz, sok z cytryny, szczypta soli
- Oliwa z oliwek
Pamiętajcie, nie od razu Rzym zbudowano. Małe, pewne kroki przybliżają Was do celu. Wytrwałość to pożądana cecha, która raz wypracowana w życiu procentuje każdego dnia. Powodzenia!