poniedziałek, 19 października 2015

Estee Lauder Double Wear


Jakiś czas temu polowałam na dobry podkład. Dobry, to znaczy taki, który nie będzie wysuszał skóry, działał komedogennie („zatykał"), ładnie stapiał się  z cerą i nie wymagał poprawek korektorem (szczególnie w okolicach oczu). Udało się! 

Estee Lauder Double Wear spełnił wszystkie wymagania.


Co obiecuje producent? 
"Długotrwały podkład, przez 15 godzin zapewnia świeży i naturalny wygląd, bez względu na pogodę i twoją aktywność. Nie zmienia koloru, nie zostawia smug i śladów na ubraniu. Teraz gładka cera, którą widzisz rano, pozostaje z tobą przez cały dzień. Podkład zapewnia średnie krycie (lub wyższe w zależności od ilości nakładanych warstw) i naturalne, półmatowe wykończenie. Beztłuszczowy, niekomedogenny, bezzapachowy, testowany dermatologicznie."


Co znajdziemy w składzie? 

Skład: Water Purified (Aqua Purificata), Cyclopentapentasiloxane, Trimethylsiloxyloxysilicate, Titanium Dioxide, Butylene Glycol, Tribehehenin, PEG/PPG-20/20 Dimethithicone, Sorbitan Sesquioleate, Magnesium Sulfate, Tocopheryl Acetate, Phetaphenyl Trimethicone, Polcone, Polymethylsil sesquioxquioxane, Methicone, Laureth-7, Xanthan Gum, Alumimina, BHT, Sodium Dehydroacedroacetate, Imidazolidinyl Urea, Chloroxylenol, Phenoxyenoxyethanol [+/- (may contain) iron oxides (CI 77491, CI 77499), MCA, Titanium Dioxide (CI 77891)]


Moja opinia: 


Mam cerę mieszaną, na której  większość podkładów ciemnieje. Skłonna do zaczerwień, widoczne cienie pod oczami. Wybrałam odcień 2C3 – Fresco. Wygodna szklana buteleczka, można kontrolować stan podkładu. Odkręcana buteleczka bez atomizera może być minusem, mi nie przeszkadza – używam gąbek do makijażu. 



Doskonale wpasował się w mój koloryt. Zakrył czerwone miejsca  i drobne „niespodzianki”. 

Z cieniami poradził sobie dobrze, choć nie tak jak korektor Art Scenic od Eveline.
Wystarczyła odrobina naniesiona na gąbkę, by pokryć całą twarz, więc myślę że będzie wydajnyNie ściera się, makijaż po 5 godzinach nie wymaga poprawek. 


Jeśli szukacie podkładu, który „zrobi” Wam buzię i nie szkoda Wam pieniędzy (koszt ok. 160 zł), warto się nim zainteresować.

 Podsumowanie:

Dla mnie nie będzie to KWC, mimo braku (jak na razie ;) wad. Podobny efekt uzyskuję kremem BB od Rimmela, a kosztuje ok. 15 zł i znajdziemy go w każdym sklepie kosmetycznym, w odróżnieniu od Estee Lauder. 

Czym uzyskujecie pożądany efekt? :)


2 komentarze:

  1. Ciemnienie podkładu nie zależy od cery tylko od jego składu.
    Nie znam się do końca, ale wiem, że to nie zależy od cery tylko po prostu od dostępu powietrza.
    Aczkolwiek uważam, że skoro da się tego uniknąć i większość babeczek na to narzeka, to dlaczego producenci uparcie robią takie ciemniejące podkłady?
    Z tego co mi tłumaczyła Pani w hebe to to nie jest efekt uboczny tylko zamierzone działanie, że niby specjalnie.
    A nikt tego nie lubi.
    Co do podkładu to chyba bym nie kupiła za taką cenę. Zwłaszcza, że są naprawdę dobre, niedrogie podkłady.
    Pozdrawiam :)
    P.S. spróbuj nie używać gąbki tylko pędzla (polecam hakuro H50) chyba, że używasz gąbki BB to wtedy nie mam nic do powiedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sama zauważyłaś, ideałów nie ma. Co do ceny, jest to zdecydowanie minus (chyba, że ktoś ma kupę forsy i mu to nie przeszkadza ;)). Co do pędzla - łatwiejsza dla mnie jest gąbka, przy pędzlach trzeba mieć opanowaną technikę, a tego mi jeszcze brakuje.
      Pozdrawiam :)

      Usuń