„Jesteś tym, co jesz” Gillian McKeith
głosi najpopularniejsza zasada zdrowego stylu życia. Nie do końca ma ona odzwierciedlenie w rzeczywistości. Przykład? Moja wiadomość do R.: „Mam złą i dobrą wiadomość. Pierwsza – zjadłam Twoje Ptasie Mleczko. Druga – może jednak się w nie zamienię i nie poniesiesz straty”. Cóż, ja swoje, a życie swoje. ;)
Co jeść, by schudnąć? Jaka dieta da efekt? Multum odpowiedzi na zapytanie w Google. Postaram się przedstawić Wam fakty, które zaistniały w moim przypadku.
Nie bierzcie tego jak kalki – każdy organizm jest inny. Nawet jeśli ktoś ma te same wymiary i wagę co druga osoba, nie oznacza to, że jeden styl żywienia odpowie każdej ze stron. Tempo metabolizmu, zapotrzebowanie na składniki odżywcze, zapotrzebowanie kaloryczne, upośledzenia organizmu (choroby, dysfunkcje) – wiele nas różni.
1.Nawodnienie organizmu. Wystarczy, że przez dwa-trzy dni nie dostarczę sobie odpowiedniej ilości płynów (1,5-2,0 l/dzień), a odczuwam negatywne skutki: ból gardła, ból głowy, spowolnione trawienie, zmęczenie. Przyjmuje się, że aby utrzymać optymalne nawodnienie organizmu, powinno się przyjmować minimum 30 ml na kg masy ciała. Uprawianie sportu czy wzrost temperatury wymaga zwiększenia tego poziomu. Nawadniając organizm wspomagasz wydalanie toksyn z organizmu, dbasz o cerę, włosy i samopoczucie (spadek nawodnienia = spadek koncentracji).
2.Nieregularne posiłki. Zło. Postawą dnia jest i zawsze będzie śniadanie. W końcu głodny Polak to zły Polak. ;) Jedzenie to nasze paliwo. Jeśli się nie doładujesz, nie pojedziesz, a bynajmniej nie zajedziesz daleko. 5 posiłków co 3 godziny – dla mnie optymalny rozkład. Jedząc regularnie zmniejszysz ryzyko wystąpienia nagłego głodu.
Pracujesz, uczysz się, nie masz na to czasu? Żaden problem. Zainwestuj czas i przygotuj jedzenie wcześniej (pojemniczki), by mieć je zawsze pod ręką. Plus – wiesz co jesz. Gotowe sałatki nie są zawsze dobrym rozwiązaniem (szczególnie te z dodatkiem sosów niewiadomego pochodzenia!) – nie zawsze są świeże.

3.Eliminacja słodyczy i niektórych owoców/bakalii. Moja silna wola bywa słaba. Łatwiej mi po coś nie sięgać niż sięgnąć po trochę. Całkowita rezygnacja ze słodyczy i daktyli pozwoliła mi na większą kontrolę swojego organizmu . Staram się spożywać produkty o niskim IG, które stopniowo uwalniają cukier do krwioobiegu, dzięki czemu nie mam ochoty na „coś do kawy/coś słodkiego”.
4.Wysiłek fizyczny. Daleko mi do atlety, ale we wszystko można się wkręcić. Amatorskie podejście do sportu ma swoje odbicie również w żywieniu. Logiczne: najesz się tłustych rzeczy, będzie Ci niedobrze = brak komfortu podczas ćwiczeń. Zjesz słodycze i pójdziesz biegać = wrócisz szybciej niż Ci się wydaje, bo szybko staniesz się głodny. Moje cele były jasno sprecyzowane: chciałam zrzucić zbędny balast i być sprawniejszą, dlatego zwracam uwagę na to, co jem. Muszę mieć siłę na godzinny trening, nie mogę położyć się głodna spać, bo się nie wyśpię. Chcę, aby mój organizm czerpał z jedzenia i przyjemność, i korzyści ze składników. Jedno nakręca drugie.
5.Zdobywanie wiedzy. Nie warto czerpać jej z reklam, o tym wie chyba każdy. Ale niewielu nie ulega manipulacji z ich strony. Warto czytać etykiety (nie wiem dlaczego, ale w naszej kulturze wciąż panuje uznanie, że jest to dziwne…), wybierać produkty
| www.rozmaitosci.com |
Kto pyta, nie błądzi. Mam wokół siebie przynajmniej garść ludzi, od których mogę czerpać wiedzę.
Jeśli już coś przyswoicie i zasady wejdą Wam w nawyk, stanie się to Waszym stylem życia, a to brzmi przyjemniej niż „dieta i trening”. ;)
6.Pozytywne nastawienie. Nie od dziś wiadomo, że afirmacja pomaga w osiąganiu celu. Poza tym, pesymizm z samej definicji jest pejoratywny, więc warto z niego zrezygnować. Korzyści? Łatwiej widoczny cel (=motywacja), endorfiny (szczęście), szukanie rozwiązań (a nie wyolbrzymianie problemu), silniejszy układ nerwowy i odpornościowy.
Wprowadzając zmiany w swoim życiu, zadbaj o to, by były przemyślane i sprecyzowane. Rzucanie się od razu na głęboką wodę nie zawsze daje zamierzony efekt. Dokładne określenie celu pozwoli na lepsze zaplanowanie działania (chcę schudnąć vs zrzucę 3 kilogramy; zacznę ćwiczyć vs dziś przebiegnę 2 kilometry).
Na początek może po prostu – uśmiechnij się? W końcu śmiech to zdrowie!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz