Jak co roku, w grudniu zmuszamy się do refleksji. Bardziej lub mniej świadomie staramy się podsumować ostatnie miesiące, spisujemy postanowienia noworoczne, starając utwierdzić się w przekonaniu, że „tym razem na pewno się uda”. Korzystając z okazji – życzę Wam, aby nie zabrakło Wam przede wszystkim chęci do szukania motywacji w sobie. Jesteście najlepszym materiałem, motywatorem i nauczycielem dla siebie samych!
Dzisiejszy wpis nie będzie tym z grupy umoralniających. ;) Skupię
się na kosmetycznym podsumowaniu mijającego roku. Co mnie zachwyciło? O tym
poniżej.
1. Ziaja Liście Manuka. Ziaja oferuje szeroką gamę
produktów z tej serii. Znajdziecie w niej: pastę do głębokiego oczyszczania (na
zasadzie drobnoziarnistego peelingu), krem nawilżający na dzień, krem
mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc, żel myjący oraz żel z malutkimi granulkami (2 w 1: żel + peeling), reduktor zmian potrądzikowych oraz tonik zwężający pory (z aplikatorem w sprayu).
(bo tak działają kwasy) starą warstwę naskórka.
2. Himalaya Herbals, krem do twarzy. Szukałam
godnego następcy Iwostinu Purritin, w którym zakochałam się we wrześniu, kiedy
szukałam kremu niezatykającego porów.
Moja cera wymaga stałego nawilżania, często kaprysi
i reaguje podrażnieniami na różne kosmetyki – nawet te, które
dedykowane są dla cery wrażliwej. Himalaya Herbals Nourishing Skin Cream
kosztuje mniej niż 5 zł, a nie zawiera tłuszczu (co dla mnie jest atutem), zawiera zioła i aloes. Doceniony został również na Wizażu, gdzie dostał łączną notę 4,02/5, co plasuje go w czołówce. Doskonale nadaje się pod makijaż, można go stosować
i na dzień, i na noc. Kolejnym plusem jest to, że stosując go pod oczy, nie mam problemu ze łzawieniem. Skóra jest ukojona, koloryt bardziej wyrównany. Zdecydowany faworyt, wygrał z Iwostinem po porównaniu cen, jest średnio 5 razy tańszy!
3. Dermaglin maseczka przeciwtrądzikowa na bazie
zielonej glinki kambryjskiej. W składzie znajdziemy również aloes i owies,
które mają właściwości nawilżające i antybakteryjne. Koi, odświeża, wyrównuje
koloryt. Przy regularnym stosowaniu rzeczywiście minimalizuje powstawanie
stanów zapalnych.
Cena: 5 zł/20 g
4. Long4Lashes Oceanic odżywka do rzęs. Recenzja i
efekty są już umieszczone na blogu. Spełnia marzenia o wachlarzu rzęs, nie
uczula i nie rujnuje portfela. Od ponad miesiąca nie używam L4L, a wciąż słyszę
pochwały dotyczące długości rzęs. Często przywiązuję się do sprawdzonych
kosmetyków, ale w tym przypadku zdecydowałam się przetestować kolejną odżywkę,
również opartą na bimatoproście – więcej informacji niebawem. ;)
Cena: od 49 zł do 90 zł. W zestawie świątecznym z płynem micelarnym można było dostać ją za 62 zł.
5. Revlon Color Stay, podkład. W listopadzie dostałam w
prezencie pierwszą buteleczkę tego podkładu.
Odcień 180 – strzał w 10. Długo utrzymuje się na twarzy, nie ściera, nie
wysusza i nie zapycha. Nałożony gąbeczką daje naturalny efekt. Przed świętami
zaopatrzyłam się w kolejną sztukę, tym razem w odcieniu 150. Wydawał mi się
bardzo blady, ale w rzeczywistości pięknie dopasował się do cery, idealny dla
mnie na zimę. Udało mi się go nabyć w miłej cenie 35 zł!
6. Inglot konturówka do ust, odcień 74. Po długich
poszukiwaniach udało mi się ją zdobyć! Jest to jedyna konturówka, którą używam
bez obaw o karykaturalny wygląd. Po przeglądnięciu postów innych dziewczyn,
doszłam do wniosku, że jest to kolor pasujący każdej blondynce. Używam jej do
wypełnienia ust, nie tylko konturu. Cena około 21 zł.
7. Pierre Rene pen eyeliner. Do złudzenia
przypomina ten od Loreala. Tak samo precyzyjny, identyczny design. Na plus
oczywiście cena i trwałość, Loreal szybciej wysychał, przez co był mniej
wydajny. Cena około 15 zł.
8. PAESE puder rozświetlający. Również za radą
koleżanki zdecydowałam się na jego zakup. Wcześniej byłam sceptycznie
nastawiona do wszystkiego, co się mieniło, świeciło i błyszczało. Na szczęście,
po kilku (kilkunastu? ;)) próbach, już wiem jak się nim posługiwać.
Nakładam go
na szczyt kości policzkowych, górną powiekę oraz łuk nad ustami. Sprawdza się
przy konturowaniu „na sucho”. Cena około 25 zł/15 g.
12. Evelie Nail Therapy 8 w 1, odżywka do paznokci o skoncentrowanym działaniu. Ma swoich
przeciwników i zwolenników. U mnie sprawdziła się rewelacyjnie, dzięki niej
udało mi się zapuścić pazury. Czytałam wiele negatywnych opinii o składzie,
warto mieć na uwadze, że to co służy jednemu, niekoniecznie będzie Tobie. Cena:
około 120 zł/12 ml. Mniej kontrowersyjną metodą wzmocnienia paznokci jest
stosowanie olei. U mnie sprawdza się oliwka Babydream fur mama, która świetnie
sprawdza się i do pielęgnacji skóry, włosów, jak i właśnie paznokci.
12 miesięcy, 12 hitów. A Ciebie
czym kosmetycznie zaskoczył ten rok?







