wtorek, 27 października 2015

Nie stać mnie na dietę

Nie stać mnie na dietę. Zdrowe jedzenie kosztuje fortunę! Nie mam czasu na gotowanie… I wiele innych wymówek słyszę zdecydowanie za często. Obalmy więc mity dotyczące zdrowego odżywiania!


Zdrowe jedzenie jest za drogie. Niekoniecznie. Obecne 
źródło:rafaltrabski.wordpress.com
społeczeństwo konsumenckie, jak sama nazwa wskazuje, nastawione jest na   zdobywanie wszelkiej materii. Zachowanie to nie ma usprawiedliwienia pod kątem biologicznym (nie wmówisz mi, że jeśli nie zjesz batonika, za chwilę umrzesz z głodu). Kupujemy za dużo, za często. Nie zwracamy uwagi na etykiety. Przerzucając się na zdrowe jedzenie, zaczynamy zwracać uwagę na skład, gramaturę i termin przydatności do spożycia. Zaczynamy planować swoje posiłki, więc możemy przewidzieć, ile zakupów musimy zrobić. Baczniej zaczynamy przyglądać się składom produktów, świadomie rezygnujemy z napakowanych chemią oraz zapychaczy. Efekt? Zaplanowany budżet, obcięcie kosztów na śmieciowym jedzeniu.

źródło: http://dbpoleca.barycz.pl/
W mojej miejscowości i tak nie ma zdrowych produktów. Świeże warzywa kupisz na targu, u lokalnych producentów, a może i nawet od znajomych. Zaczynając szukać, uświadamiasz sobie jak bogaty jest Twój region. W końcu co swoje, to swoje! Nie omijaj supermarketów – w nich również znajdziesz warte uwagi produkty. Płatki owsiane, żytnie, orkiszowe, razowe makarony, kasze i wiele innych. 


Nie mam czasu na przygotowywanie posiłków. Naprawdę? A na czytanie tego posta masz? ;) Moje przykładowe śniadanie zajmuje mi około 5 minut: do miski wrzucam ok. 30 g płatków owsianych, posypuję cynamonem, zalewam gorącą wodą, dolewam mleka/jogurtu naturalnego, dodaję rodzynki/żurawinę/owoc/dżem/miód i ewentualnie biały ser. Czas jest tylko wymówką. Jeśli masz problem z panowaniem zadań, zapisuj je na kartce i odhaczaj te, które już wykonałeś. Badania pokazują, że w ten sposób łatwiej jest nam się kontrolować.

Dieta jest trudna do utrzymania, kiedy żyje się w grupie. A kto powiedział, że nie? Gdyby coś było proste, miałby to każdy. I zapewne nikt nie doceniał. Jeśli podchodzisz na serio do zrzucania kilogramów, zmiany stylu żywieniowego, daj jasny komunikat swoim  domownikom, zaproś ich do wspólnego gotowania, celebrujcie obiady. Przyjemne z pożytecznym. 

Mam nadzieję, że przynajmniej jedna osoba skorzysta z tych malutkich tipów, które mi pomogły odnaleźć się w tym zwariowanym świecie. Najlepsze zmiany to te, które weszły nam już w nawyk. Żeby tak się stało, warto wprowadzać zmiany powoli, ale konsekwentnie. Metoda małych kroków pozwoli na kontrolowanie postępów i wyciąganie wniosków. Może na początek wyzwanie: Zacznij się lepiej nawadniać? :) 

Jak zaczęła się Wasza droga? Czym możecie się pochwalić, a co jeszcze przed Wami? 

poniedziałek, 19 października 2015

Estee Lauder Double Wear


Jakiś czas temu polowałam na dobry podkład. Dobry, to znaczy taki, który nie będzie wysuszał skóry, działał komedogennie („zatykał"), ładnie stapiał się  z cerą i nie wymagał poprawek korektorem (szczególnie w okolicach oczu). Udało się! 

Estee Lauder Double Wear spełnił wszystkie wymagania.


Co obiecuje producent? 
"Długotrwały podkład, przez 15 godzin zapewnia świeży i naturalny wygląd, bez względu na pogodę i twoją aktywność. Nie zmienia koloru, nie zostawia smug i śladów na ubraniu. Teraz gładka cera, którą widzisz rano, pozostaje z tobą przez cały dzień. Podkład zapewnia średnie krycie (lub wyższe w zależności od ilości nakładanych warstw) i naturalne, półmatowe wykończenie. Beztłuszczowy, niekomedogenny, bezzapachowy, testowany dermatologicznie."


Co znajdziemy w składzie? 

Skład: Water Purified (Aqua Purificata), Cyclopentapentasiloxane, Trimethylsiloxyloxysilicate, Titanium Dioxide, Butylene Glycol, Tribehehenin, PEG/PPG-20/20 Dimethithicone, Sorbitan Sesquioleate, Magnesium Sulfate, Tocopheryl Acetate, Phetaphenyl Trimethicone, Polcone, Polymethylsil sesquioxquioxane, Methicone, Laureth-7, Xanthan Gum, Alumimina, BHT, Sodium Dehydroacedroacetate, Imidazolidinyl Urea, Chloroxylenol, Phenoxyenoxyethanol [+/- (may contain) iron oxides (CI 77491, CI 77499), MCA, Titanium Dioxide (CI 77891)]


Moja opinia: 


Mam cerę mieszaną, na której  większość podkładów ciemnieje. Skłonna do zaczerwień, widoczne cienie pod oczami. Wybrałam odcień 2C3 – Fresco. Wygodna szklana buteleczka, można kontrolować stan podkładu. Odkręcana buteleczka bez atomizera może być minusem, mi nie przeszkadza – używam gąbek do makijażu. 



Doskonale wpasował się w mój koloryt. Zakrył czerwone miejsca  i drobne „niespodzianki”. 

Z cieniami poradził sobie dobrze, choć nie tak jak korektor Art Scenic od Eveline.
Wystarczyła odrobina naniesiona na gąbkę, by pokryć całą twarz, więc myślę że będzie wydajnyNie ściera się, makijaż po 5 godzinach nie wymaga poprawek. 


Jeśli szukacie podkładu, który „zrobi” Wam buzię i nie szkoda Wam pieniędzy (koszt ok. 160 zł), warto się nim zainteresować.

 Podsumowanie:

Dla mnie nie będzie to KWC, mimo braku (jak na razie ;) wad. Podobny efekt uzyskuję kremem BB od Rimmela, a kosztuje ok. 15 zł i znajdziemy go w każdym sklepie kosmetycznym, w odróżnieniu od Estee Lauder. 

Czym uzyskujecie pożądany efekt? :)


środa, 14 października 2015

6 zasad, które warto znać

„Jesteś tym, co jesz”   Gillian McKeith 

 głosi najpopularniejsza zasada zdrowego stylu życia. Nie do końca ma ona odzwierciedlenie w rzeczywistości. Przykład? Moja wiadomość do R.: „Mam złą i dobrą wiadomość. Pierwsza – zjadłam Twoje Ptasie Mleczko. Druga – może jednak się w nie zamienię i nie poniesiesz straty”. Cóż, ja swoje, a życie swoje. ;)



   Co jeść, by schudnąć? Jaka dieta da efekt? Multum odpowiedzi na zapytanie w Google. Postaram się przedstawić Wam fakty, które zaistniały w moim przypadku.
Nie bierzcie tego jak kalki – każdy organizm jest inny. Nawet jeśli ktoś ma te same wymiary i wagę co druga osoba, nie oznacza to, że jeden styl żywienia odpowie każdej ze stron. Tempo metabolizmu, zapotrzebowanie na składniki odżywcze, zapotrzebowanie kaloryczne, upośledzenia organizmu (choroby, dysfunkcje) – wiele nas różni.

1.Nawodnienie organizmu. Wystarczy, że przez dwa-trzy dni nie dostarczę sobie odpowiedniej ilości płynów (1,5-2,0 l/dzień), a odczuwam negatywne skutki: ból gardła, ból głowy, spowolnione trawienie, zmęczenie. Przyjmuje się, że aby utrzymać optymalne nawodnienie organizmu, powinno się przyjmować minimum 30 ml na kg masy ciała. Uprawianie sportu czy wzrost temperatury wymaga zwiększenia tego poziomu. Nawadniając organizm wspomagasz wydalanie toksyn z organizmu, dbasz o cerę, włosy i samopoczucie (spadek nawodnienia = spadek koncentracji).

2.Nieregularne posiłki. Zło. Postawą dnia jest i zawsze będzie śniadanie. W końcu głodny Polak to zły Polak. ;) Jedzenie to nasze paliwo. Jeśli się nie doładujesz, nie pojedziesz, a bynajmniej nie zajedziesz daleko. 5 posiłków co 3 godziny – dla mnie optymalny rozkład. Jedząc regularnie zmniejszysz ryzyko wystąpienia nagłego głodu.
Pracujesz, uczysz się, nie masz na to czasu? Żaden problem. Zainwestuj czas i przygotuj jedzenie wcześniej (pojemniczki), by mieć je zawsze pod ręką. Plus – wiesz co jesz. Gotowe sałatki nie są zawsze dobrym rozwiązaniem (szczególnie te z dodatkiem sosów niewiadomego pochodzenia!) – nie zawsze są świeże.

3.Eliminacja słodyczy i niektórych owoców/bakalii. Moja silna wola bywa słaba. Łatwiej mi po coś nie sięgać niż sięgnąć po trochę. Całkowita rezygnacja ze słodyczy i daktyli pozwoliła mi na większą kontrolę swojego organizmu . Staram się spożywać produkty o niskim IG, które stopniowo uwalniają cukier do krwioobiegu, dzięki czemu nie mam ochoty na „coś do kawy/coś słodkiego”.



4.Wysiłek fizyczny. Daleko mi do atlety, ale we wszystko można się wkręcić. Amatorskie podejście do sportu ma swoje odbicie również w żywieniu. Logiczne: najesz się tłustych rzeczy, będzie Ci niedobrze = brak komfortu podczas ćwiczeń. Zjesz słodycze i pójdziesz biegać = wrócisz szybciej niż Ci się wydaje, bo szybko staniesz się głodny. Moje cele były jasno sprecyzowane: chciałam zrzucić zbędny balast i być sprawniejszą, dlatego zwracam uwagę na to, co jem. Muszę mieć siłę na godzinny trening, nie mogę położyć się głodna spać, bo się nie wyśpię. Chcę, aby mój organizm czerpał z jedzenia i przyjemność,  i korzyści ze składników. Jedno nakręca drugie.

5.Zdobywanie wiedzy. Nie warto czerpać jej z reklam, o tym wie chyba każdy. Ale niewielu nie ulega manipulacji z ich strony. Warto czytać etykiety (nie wiem dlaczego, ale w naszej kulturze wciąż panuje uznanie, że jest to dziwne…), wybierać produkty
www.rozmaitosci.com
świadomie, wsłuchiwać się w swoje ciało, dyskutować i szukać odpowiedzi. 

Kto pyta, nie błądzi. Mam wokół siebie przynajmniej garść ludzi, od których mogę czerpać wiedzę.
 Jeśli już coś przyswoicie i zasady wejdą Wam w nawyk, stanie się to Waszym stylem życia, a to brzmi przyjemniej niż „dieta i trening”. ;)


6.Pozytywne nastawienie. Nie od dziś wiadomo, że afirmacja pomaga w osiąganiu celu. Poza tym, pesymizm z samej definicji jest pejoratywny, więc warto z niego zrezygnować. Korzyści? Łatwiej widoczny cel (=motywacja), endorfiny (szczęście), szukanie rozwiązań (a nie wyolbrzymianie problemu), silniejszy układ nerwowy i odpornościowy.

   Wprowadzając zmiany w swoim życiu, zadbaj o to, by były przemyślane i sprecyzowane. Rzucanie się od razu na głęboką wodę nie zawsze daje zamierzony efekt. Dokładne określenie celu pozwoli na lepsze zaplanowanie działania (chcę schudnąć vs zrzucę 3 kilogramy; zacznę ćwiczyć vs dziś przebiegnę 2 kilometry).

   Na początek może po prostu – uśmiechnij się? W końcu śmiech to zdrowie! 

środa, 7 października 2015

Marzenia się spełnia

   Stay-and-think nie jest jeszcze rozpoznawalny w blogosferze. Do napisania tego posta zachęciła mnie piękna trzycyfrowa liczba na Zszywce: 235 osób śledzących moje Tablice! 

   Zszywka jest portalem mającym na celu zbiór wszelkich inspiracji/motywacji w jednym miejscu. Swoją drogą, ogromny pożeracz czasu. 

źródło: www.informedmeateater.com
   
   Głównym tematem, którym dzielę się na Zszywce, są moje poczynania fit-sportowe. Generalnie, temat rzeka; Od zdefiniowania czym jest słowo „fit” i co obejmuje, po kontrowersyjność jego istnienia (moda na bycie fit?).
  
  
 Odkąd pamiętam, zawsze byłam grubsza. Nie otyła, nie „za gruba”, ot w sam raz – jak pieszczotliwie mówiła mi Mama. Na domiar złego, jestem urodzoną perfekcjonistką. Do szału doprowadza mnie bylejakość i w 100% zgadzam się ze stwierdzeniem:

„Jeśli nie gryzie cię ambicja, to jej nie masz”
   Przeciętnym może być każdy, niewielu stać na pracę nad sobą. Ale, ale… Tak klarownych myśli nie stworzyłam w jedną noc. Zanim dotarło do mnie, że marzenia się nie spełniają, przeszłam dziesiątki diet (cud, oczywiście), a ze słomianym zapałem zabierałam się za setki brzuszków. Wszystko kończyło się fiaskiem.

Cóż, płaski brzuch? Jeśli namalowałabym go na plecach ;)


Zmiany zaczęły się półtora roku temu, może ciut wcześniej. Zaczęłam interesować się metamorfozami i zapragnęłam taką przejść. Wszystkie informacje sprowadzały się do jednego – najpierw zmień myślenie. Pff, łatwo mówić. Ale udało się! Odcięłam się od tego, co ciągnęło mnie w dół: szczenięce popalanie fajek, zarywanie nocy, byle jakie jedzenie byle kiedy i byle gdzie. Zaczęłam rozmawiać z fit-maniakami, chłonęłam wiedzę jak gąbka (Węgle? Białko? Okienko anaboliczne? O czym wy do mnie mówicie?!).

   Nie zauważyłam momentu, w którym wpadłam całkowicie w sport. Pokochałam bieganie, fitness, zumbę, z czasem ćwiczenia siłowe z ciężarami. J
Fitness w grupie-i skaczesz jak małe dziecko!
W ubiegłym roku (ja-dzikus!) kupiłam pierwszy w życiu karnet na siłownię. Z czystym sumieniem stwierdzam, że poznałam tam najbardziej pozytywne wariatki w okolicy. Nie zastanawiałam się nad tym, ile kilogramów straciłam w tym czasie. Dziś waga wskazała 52 kg (przy wzroście 162 cm).  Jest to milowy krok, jeszcze w I klasie liceum ważyłam 60. 




checked z dziś [07/10]

Ciało jest efektem ubocznym, najważniejsze i największe zmiany dokonały się w postrzeganiu siebie i wszystkiego dookoła. Dziś uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych, są po prostu te, których jeszcze nie umiem wykonać. Czas jest zawsze odpowiedni, nastawienie niekoniecznie – wtedy zmieniam nastawienie (słucham mądrzejszych od siebie). Nauczyłam się słuchać wszystkich, ale rady przyjmuję tylko od tych, którzy osiągnęli to, o czym marzę. W ten sposób odizolowałam się od podcinających skrzydła opinii.




Zgodnie z wcześniejszą obietnicą 
-  odpowiedzi na najczęściej zadawane pytanie na Zszywce:

1.Jak długo walczyłaś o taki efekt? /kaszynak
Walczę cały czas. Nie sztuką jest zrzucić kilogramy, trudniej jest je utrzymać. Pracę nad sobą zaczęłam w III klasie LO, w 2013 r.

 2.Czego warto unikać w codziennej diecie?
   Z racji na to, że jestem bezglutenowcem, nie jem produktów go zawierających (a przynajmniej się staram): produkty z pszenicy, przetworzone (w tym mięso, sery żółte/topione, słodycze, gotowe sosy etc.). Unikam fast-foodu, wysokotłuszczowego nabiału), nie piję dosładzanych napojów…





3.Czy nie uważasz, że to już nie jest kobiece? (dokł. cyt.:”[brzuch] jest straszny... wyluzuj trochę, żebyś wyglądała kobieco :)” ) /dorota_k61

post z 22.07 -> klik

Hmm, a co jest? Poczucie atrakcyjności przegrywa z poczuciem siły, samospełnienia i kontroli nad ciałem. Każdy ma inny gust, mi podobają się wysportowane sylwetki.

4.To po treningu z Gacką masz taki cudowny brzuch?/forway
Pierwsza zasada płaskiego brzucha: robimy go w kuchni. 80% to czysta micha, reszta to ćwiczenia. W praktyce to pierwsze jest cholernie trudne. ;) Korzystam z gotowych zestawów (Gacka, Chodakowska), choć częściej sama je układam według uznania (mix ćwiczeń na ABS, też z obciążeniem).

5. Co jadasz? /Xoniezaleznaxo
Przykładowa rozpiska niebawem na blogu. Stay tuned! ;)

6. Czy sport/zdrowy tryb życia/ zdrowe odżywianie naprawdę uzależnia? Poprawia samopoczucie itd. ? /smoothday



Dopóki nie spróbujesz, nie dowiesz się. Pasję każdy odkrywa na swój sposób. To co jest ważne dla jednego, dla innego będzie bzdurą. Jestem zafascynowana zdrowym odżywianiem, sportem (wszelakim), tym jak organizm reaguje na podaż endorfin i jak zmienia się psychika, kiedy trenujesz mięśnie.




7. Ile ważysz i mierzysz? /Nieoceniona12, /icedhunger
Jestem niziutka – 162 cm, 62 cm w talii, 92 cm w biodrach.

Mam nadzieję, że uwierzycie w możliwość zmian. Na początek - wystarczy chcieć!